Jesteś na: Home agnieszka rezler XXII - Pokój dzieciom
XXII - Pokój dzieciom
blAga - blog Agnieszki Rezler
środa, 07 grudnia 2011   |  Wpisany przez Agnieszka Rezler
Może bardziej odpowiednia byłaby wiosna, ale temat za mną chodzi i nie chce się odczepić. Zresztą wyglądamy właśnie Gwiazdki, która jest niczym innym, jak wielkim świętowaniem Narodzin. W dodatku nikt nie wyczekuje jej bardziej niecierpliwie, niż dzieci. A my, Polacy, to za dziećmi w ogień i jak w dym!

Planowanie pokoju dziecięcego to chyba rzeczywiście najmilszy moment w urządzaniu domu. Wszystko małe, malutkie (a czasem „mniejsze” znaczy nawet „tańsze”), więc łatwo wnieść po schodach. W dodatku można usprawiedliwić zakupy hurtowe; w końcu dzieciak wrzeszczy: chcę! wyrażając swoją głęboką potrzebę. A kto nie lubi kupować, no nie oszukujmy się Smile.

Dzieci mają z nami dobrze. Nie jesteśmy okrutni, jak Anglicy, którzy kosztem małych ludzi rozpieszczają rozwydrzone zwierzęta domowe. Nie przypominamy też lodowatych Szwedów, którzy przez wzgląd na urzędy i na „zły dotyk” ani nie przyleją, ani nie przytulą. My intuicyjnie znajdujemy złoty środek, kochamy sercem i głową, bo przytulać trzeba, ale jak mus to i po tyłku damy, żeby prosto rosło. I uwielbiamy otaczać dzieci luksusem. Oczywiście takim na miarę dziecięcej wyobraźni.

Wyobraźnia na przykład jest doskonałym alibi kiedy kupuje się 30-metrową rolkę bordiury z ulubionymi ulubieńcami naszego milusińskiego. Przecież uśmiech na jego buzi rozwija się na wyścigi z rolką! Jak miło, kiedy po ścianie maszeruje Puchatek z poczciwiną Kłapouchym. Albo jadą Auta 2 Reaktywacja! Jeszcze tylko komplet mebelków, pościel w myszkę Miki albo Minnie (zależy: chłopiec czy dziewczynka), a do tego inspirujący dywan w miejską siatkę ulic. I świat baśni dla małego odkrywcy gotowy.

22a

22b

Styl w pigułce: Znani i Lubiani - ilości hurtowe, format XXL

Umówmy się, taki wystrój ma tyle wspólnego z baśnią i wyobraźnią, co krowa z dresem. Projekcja ramówki Cartoon Network na ścianach, podłodze, a jak się uda to i na suficie (duży wybór lamp „ze świata baśni”) to przycinanie inwencji naszych małych kreatywnych do formy stolarskiego kloca. Żeby obudzić w dziecku ciekawskiego badacza, potrzeba tajemnicy. Niespodzianki, czystej kartki. A Scoobie, Nemo, Ben Ten, Puchatek i Barbie już dawno odkryli wszystkie swoje sekrety, ekshibicjonistycznie demonstrując je w pasmie wysokiej oglądalności między 6.00 a 20.00. Mimo to cała rzesza dorosłych uparcie skazuje swoje dzieciaki na ciasny krąg przewidywalnych znajomych. Do tego jeszcze na kłującym dywanie z miasteczkiem ruchu drogowego w upiornych kolorach, miłym jak polipropylenowa szczotka do szorowania kopyt.

Pewnie, że łatwiej kupić komplet mebli, niż kompletować po sztuce. I nakleić tapetę w Donaldy, zamiast namalować na ścianie rybki. Ale to właśnie te odręczne rybki (dla koślawych są fajne szablony!) bardziej uszczęśliwią czterolatka. Zaniesie je potem w głowie w dorosłe życie jako coś wyjątkowego. Miło wynieść swój rodowód z własnego pokoju. Miło w ogóle go mieć.

22c

22d

Moim zdaniem dziecięce aranżacje wcale nie muszą być infantylne. Chyba najlepiej, jeśli nawiązują stylistycznie do innych pokoi. Czyli wyglądają tak, że my sami też moglibyśmy w nich wytrzymać dłużej niż 5 minut. A nastrój, który przecież jest najważniejszy, można wyczarować szarością, bielą, drewnem. Niekoniecznie tortowym zestawem różowo-niebiesko-żółtym

Dajmy dziecku i jego fantazji trochę wolności. Królewna nie musi być różowa, a piłkarz biało-czerwony (zresztą nawet niewskazane Smile). Może lepsza czarna ściana na kolorowe rysunki kredą (które wyglądają naprawdę fantastycznie - widziałam już takie farby „tablicowe”), niż plakat z sympatycznymi oswojonymi bohaterami z Fox Kids. Spróbujcie! Dobre szczere materiały, prawdziwe, nie narysowane drewno, trochę poskromione kolory – i będzie fajnie. A na pewno fajniej. Super są meble, z których dziecko może samo coś zbudować, kubiki, systemowe zestawy (jak ohydnie by to nie brzmiało), składaki, zawijasy. I mapa świata zamiast zbiorowego portretu Iniemamocnych.

22e

A zresztą nie musi być szaro! Na mnie wszystkie te zestawy kolorów działają jak witaminowy sok. Nie wiem, który bym wybrała dla siebie (przepraszam, dla mojej córki Smile)

Można zaszaleć i kupić klasyk designu w miniaturze. Albo nie szaleć i pomalować krzesło od cioci na niebiesko. Trudniej, ale kto mówi, że ma być łatwo? Moja córka śpi na łóżku po babci, które sama malowałam na biało siedem razy, a potem jeszcze tylko ze dwadzieścia, bo spod spodu wciąż wyłaziła politura. Ale na pewno można to zrobić inaczej. A efekt i tak w końcu jest OK Smile.

Jak ktoś nie lubi zajęć technicznych w rytmie koła gospodyń wiejskich, to są genialne gotowce. Niesamowite farby, naklejki, wycinanki. Zróbmy coś, żeby nasze dzieci przestawały w lepszym towarzystwie. Pół biedy, jeśli upodobnią się do Garfielda czy Czesia z Włatcy Móch. Ale co, jeśli wyrosną na Teletubisia???

22f

Pomysł dla tych, którzy nie mogą się rozstać z koncepcją wielofunkcyjnego dywanu: znalazłam naprawdę fajne, z dobrą grafiką, a nawet z… gęstymi trawnikami. Sprzedaje je m.in. firma Kids Town

Kombinowanie w pokoju dziecięcym ma fantastyczną wymowę. Nie tylko pozwala uzyskać coś niepowtarzalnego, ale też uczy dziecko od małego, że warto szukać, błądzić i próbować. Bo najfajniej to robić razem. Dać takiemu małemu projektantowi wybór (oczywiście dyplomatycznie ograniczony), to niezła zabawa. Prawda, że dzieci na potęgę kochają pszczółkę Maję. Bo jak się nie ma wyboru, to kocha się i pszczółkę Maję. A potem lubi się tylko te filmy i piosenki, które już się zna. Tak jak w „Rejsie” Smile.

tekst22

 

 

 

Dodaj na:
Kategoria artykułu: blAga - blog Agnieszki Rezler
 

Komentarze  

 
Ogółem  0
#9 Dodany przez: Agnieszka 2012-01-24 23:53
Dzięki,serdeczn e dzięki za temat.Właśnie się "pomyliłam",na szczęście,nie ja jedna,urządzają c swój pediatryczny gabinet ...Jasny,pastelowy ,naprawdę "delikatny"róż na ścianach oraz pastelowe pluszaki miały działać kojąco...Nic z tego!Dopiero gdy moi mali pacjenci zaczęli mi przynosić swoje rysunki,a ja poprzyklejałam je do ścian-gabinet ożył i dzieci ożyły!!!Z właściwą sobie powagą komentują prace kolegów i koleżanek!Dlacz ego takiej galerii nie można mieć u siebie w domu?!...Polecam!!!Serde cznie polecam wszystkim rodzicom,któryc h dzieci "nie wyrosły"jeszcze z rysownia!!!
Cytuj
 
 
Ogółem  0
#8 Dodany przez: blAga 2011-12-28 14:11
Podobno róż uspokaja i tonizuje. Lobotomia też :))
Cytuj
 
 
Ogółem  0
#7 Dodany przez: NGC224 2011-12-27 15:14
Najbardziej koszmarne jest to, że dla dziewczynek większość tego co proponują producenci jest różowa od ubrań począwszy, a skończywszy na szczotce do zębów. Do tego jeszcze różówa tapetka na ścianę oraz różowa pościel i.... witajcie w wariatkowie!
Cytuj
 
 
Ogółem  0
#6 Dodany przez: mary 2011-12-16 17:09
Kolorystyka niektórych kraskówek (szczególnie tych o królewnie Śnieżce)jest ohydna. Nie wiem co gorsze: beżyg czy disneyowski różyg.
Cytuj
 
 
Ogółem  0
#5 Dodany przez: blAga 2011-12-16 15:34
Dzięki za Wasze głosy, bałam się że nikt tu juz nie zagląda :( Fajnie, że myślimy podobnie; będzie więcej ładnych pokoików. Wydaje mi się, że to ważne. Bo pewnie sam pokój nie może zepsuć dziecka do szczętu, ale w połączeniu z naszym brakiem czasu i wścieklizną komputerowych gier, obrzydliwe pomieszczenie może pobudzać do mordu :) A pomysły synków, zwłaszcza tych większych (też mam sztukę), trochę mnie niepokoją. Ale DOBRZE ŻE SĄ :))) Pozdrowienia przedświąteczne dla Wszystkich!!!
Cytuj
 
 
Ogółem  0
#4 Dodany przez: Martusia 2011-12-16 15:06
Myślę, że najważniejsze jest zaufanie do naszego malucha i pozwolenie mu na kształtowanie przestrzeni na własną rękę, może wtedy nie ucierpią ściany w salonie? ;)
Cytuj
 
 
Ogółem  0
#3 Dodany przez: biedronka 2011-12-16 14:38
Zgadzam się - mój synek był najszczęśliwszy , kiedy pozwoliłam mu rysować na ścianie w jego pokoju. A ja te bochomazy fotografowałam - i też byłam szczęśliwa, bo widziałam, jak w małej łepetynie kipią pomysły. I wiecie co? Opłaciło się poświęcić tę ścianę. Dziś po kilkunastu latach w dużej już łepetynie nadal kipią pomysły. I to jakie!
Cytuj
 
 
Ogółem  0
#2 Dodany przez: Zofia 2011-12-16 14:22
Jestem zdecydowaną przeciwniczką jaskrawych kolorów w dziecięcych pokojach. Słusznie Pani napisała, że dziecięcy pokoik powinien być taki, że sami będziemy w stanie wysiedzieć w nim dłużej niż 5 minut :) Zatem stawiam na pastele, zarówno dla dziewczynek, jak i chłopców :)
Cytuj
 
 
Ogółem  0
#1 Dodany przez: smile1011 2011-12-16 11:57
Z mojego rodzicielskiego doświadczenia wynika, że dzieci nie oczekują gotowych meblościanek, stolików itp. tylko materiałów, z których mogłyby kreować swój świat. Ściana / tablica do własnej twórczości malarskiej, wiszące fotele, różnego rodzaju kubiki, z których można zrobić domek, ciuchcię, tor przeszkód itp. to jest to o czym marzą nasze pociechy.
Cytuj
 

Dodaj komentarz

*

*

*

*

Nasze ulubione krzesła

Nasze ulubione lampy

Nasze ulubione sofy

Nasze ulubione dywany